O klubie

kilka słów o klubie jeździeckim Siwek

klub jeździecki

Z miłością do koni człowiek się rodzi i do końca życia nosi ją w sercu.

Moja przygoda z końmi w zasadzie trwa od zawsze. Jeśli za “zawsze” przyjąć można początek swojego życia. Pośród marzeń o koniach, w sercu tliła się tęsknota. Tęsknota za przyrodą, domem gdzieś za miastem i tym najważniejszym – za końmi.  

Rodzinna miłość do koni

 
Po kądzieli wywodząca się z południowej Francji rodzina ludzi niespokojnych spleciona jak warkoczem z rodzina de Bouille, której to protoplasta Chevalier de Bouille na swym siwym koniu ( Siwek) uczestniczył w trzeciej wyprawie krzyżowej ( XII wiek) Potem Hugenoci wygnani albo szukający uciekającego punktu idący raczej pod wiatr niż z wiatrem osiedli w Lotaryngii we wsi Schalbach i Wittersheim z tej ostatniej wzięli swoje rodowe Alzackie nazwisko. Niespokojny, poszukujący pradziad w początku dziewiętnastego wieku przepłacił swoje młode życie na gilotynie w Nancy ( nazwany został Rycerzem na siwym koniu) Pozostawił syna i stąd mój dziad wnuk tego z Nancy. Dziad mojej babki ożenił się z przedstawicielką historycznej wizytówki Alazacji Catheriną von Zeitler. Urodziły się dwie córki które wyszły za mąż za braci Edwarda i Samuela Lange. Ci zaradni budowniczowie ze Szwabii niosący z sobą kulturę i dumę szwajcarsko -niemieckiego pogranicza ruszyli na wschód do Polski. Rodzina się świetnie zorganizowała, dzieci Samuela a rzeczywiście chłopcy spolonizowali się. Wybudowali młyny i stali się ich właścicielami. Typowe kujawskie wsie Topólka , Orle i wypełnione historią Płowce gwarantowały im byt. Wiitersheimowie też w Polsce byli nie mniej a może więcej zaradni. Obie Rodziny wystawiły w czasie wojny bolszewickiej, razem z innymi ziemianami Kujaw, pułk ochotników Dzieci Kujawskie a w nim nasz z rodziną związany czwarty szwadron tego czwartego pułku ochotników. Szwadron się wsławił pozostało dostępne w Bibliotece Narodowej opracowanie i pamięć, a miłość do ziemi, roli ,siewu , żniw i koni trwa w rodzinie.
  
Czasy się zmieniały, wojna bolszewicka i II wojna światowa wpłynął na losy nas wszystkich. Zaraz po urodzeniu zabrano nam majątek. Po trudnych czasach jedynie co pozostało to miłość do koni. Mama Aleksandra i ojciec Henryk –starali się wykorzystać każdą okazję, aby zbliżyć mnie do koni. Oczywistym wyrazem zaszczepienia w sobie tych uczuć było czynne uczestniczenie w sporcie konnym .Często zwracali się do mnie mówiąc „ mój ty Siwku „ roztrzepując jasne kędziorki na głowie
  
Konie dla mnie zawsze stanowiły i pełnią w moim życiu rolę wychowawczą, uczyły mnie odpowiedzialności, systematyczności i dyscypliny. Wspaniale koiły nerwy, rozwijały wrażliwość.
  
W 1985 roku kupiłem pierwszego konia o imieniu Bielica ………. Z Wrocławia przeniosłem się na wieś i mogłem mieć konia blisko siebie. Szybko do Bielicy dołączyły kolejne Marzenie się realizuje wśród pięknej zieleni gdzie szczekają kochane psy i miauczą koty.
  
Mam już swój mały świat z dala od codziennego zgiełku. Mam nadzieję, że uda mi się w dalszym ciągu pomagać innym w spełnianiu “końskich” marzeń, realizując przy tym swoje.
 
Andrzej Lange

Dane kontaktowe:

Stowarzyszanie Klub Jeździecki Siwek, Siedlec
Miła 33, 55-095 Mirków
woj. Dolnośląskie, pow. Wrocławski, gm. Długołęka
kj.siwek@wp.pl

Sponsorzy i partnerzy:

  • Jur Trans
  • Stowarzysznie
  • Stripes
  • Webscene